Srebro Peruna

Perunie, Perunie uderz w błękit nieba obudź strach u wrogów.

większe okno

GIMĘ NUGALET

Piesn litewska z XIIw. (fonetyczna transkrypcja)

O kaj sałutie tiakiejo
Brolis żirgali bałnajo
Kialkis siasiała żalia rutiałą
Użdiek szwiesiu ugnia

Asz atsikieliau ritiali
Ir nusiprausiał wiajdiali
Atsiswiajkinał tjewu, motuli
Gał dałgał niesmatis

Asz wieszkialieliu joudamas
Żirgiali musztrawodamas
Waj ir pamacział jonu margali
Swirniali pas skrinieł

Oj kam tu wrastaj sriniałas
Oj kam tu pjastai drobielas
Asz nia niesziosiu tał marszkinieliu
Kariejwieliu dudam

Duos mus karalius żirgialius
O ant żirgialiu bałniuelius
Riedis mus wisus wjenajs pariedajs
Kejp wjenos motinieł

Sugrius kałnialiaj kłoniusosna
Pasruws upialiai kraujosna
O mias stowiesim ir niadriebiesim
Koł prjeszu nugaliesim


"U Witezia"

U Witezia krasny kraj
U Witezia krasny kraj
W kraju dobro mleko miód
U Witezia krasny gród
W grodzie jantar, miecze, brąz

Podle grodu Święty Gaj
Podle grodu Święty Gaj
Tamok Święte Dęby są
A onegdaj w dobry czas
Pełza borem Żmija-Gad

W gadzim pysku ogień jad
W gadzim pysku ogień jad
Kędy pełzał wkoło śmierć
Zwołał wojów chrobrych Kneź
Pójdźcie woje gada bić

Pożarł wojów straszny gad
Pożarł wojów straszny gad
Białe kości obsiadł kruk
W śluzach Witeź w śluzach lud
Idzie śmierć na wszystek kraj

Uniósł palec stary Wołch
Uniósł palec stary Wołch
Podle grodu Święty Gaj
Tamok Święte Dęby są
Kładzie Witeź kasze miód
Kładzie jego wierny lud

Zeszedł z nieba Perun Bóg
Zeszedł z nieba Perun Bóg
W ręku boga kamień młot
Ubił gada Perun bog
Oswobodził wierny lud

U Witezia krasny kraj
W kraju dobro mleko miód
W kraju dobro mleko miód


"Chwała swarożyca"

Chwała chwała swarożyca
Boga słońca boga życia

Chwała chwała peruwica
Boga gromu, boga życia

I welesa kosmatego
W oku magii ukrytego

Chwała chwała dla mokoszy
Niech nas mokosz żywych nosi

Niech brat bratu "bracie" woła
Dajcie zwierza naszym borom

Niech brat bratu "bracie" żecze
Dajcie rybów naszej rzece

Niech brat bratu mówi "bracie"
Dajcie pokój naszej chacie

A kto wam to palcem wytknie
Niechaj zginie w pierwszej bitwie

A kto was to chce się wyżec
Niech go zgubi wołchw i żyrzec

Wołchw i żyrzec, wróż i kapłan
Taką tu przysięgę składam :

Strzec prastarej wiary będę
Kłaść obiatę pod waszym dębem

W gaju świętej wierzenicy
Wiary przodków nic nie zniszczy
Wiary przodków nic nie zniszczy


"Pieśń Bojana"

Głód, powietrze, ogień, woda
I wszelaka zła przygoda
Będą temu, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Zwierz drapieżny do obory
Między stada czarne mory
Wejdą temu, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Chorobą się rozniemoże
I boleści twarde łoże
Zwiąże tego, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

A gdy skona, garści ziemi,
Gdzie by spoczął kośćmi swemi,
Nie dostanie, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Marnie zginie!...Wiatr rozmiecie
Prochy jego po wszym świecie -
Marni zginie, kto by starą
Ojców swoich wzgardził wiarą!

Ryszard Berwiński Bogunka na Gople, 1840 rok.


"Pieśń ku Bogom"

Świętowicie my są sławskie woje,
My drużyny Twoje!

Trzygłowie, Trzygłowie Bałtycki Boże,
Bacz na nasze Pomorze!

Welesie, Welesie bogatyś i mądryś,
Bądź i dla nas szczodry!

Swarogu, Swarogu Tyś jest nasze Słońce,
Bądź szczytem gorejącym!

Swarożycu tak okrutny w gniewie,
Przyjmij naszą trzebę!

Mokoszo, Mokoszo Matko nasza Ziemio,
Maisz się zielenią!

Perunie, Perunie uderz w błękit nieba,
Obudź strach u wrogów!

Gdy wznosimy w górę swoje miecze
Mamy siłę Bogów!

My chąśniki, chrobre wikingi,
Skąpiem we krwi klingi!

* każda strofa śpiewana jest po dwakroć do melodii staroruskiej z XII wieku "Było sońce na zakatie"


Julian Tuwim

Perun

przyszli - i siekierami rąbać go zaczęli,
i rzucili na ziemię, plwając i złorzecząc,
i przywiązali do końskiego chwosta,
i w cwał puścili konia...

Dumny bóg milczał. Podskakując śmiesznie,
wlókł się i tarzał po ostrych kamieniach,
szargał oblicze swoje święte w błocie...

A tamci stali, mściwie i bezradnie,
z zaciśniętymi zbielałymi wargi,
stali w milczeniu, choć gniew w piersiach kipiał
jak war gorący...

Aż, kiedy oczy podnieśli do góry
i zobaczyli, że tak samo świeci
słońce, jak wprzódy, że tak samo niebo
pogodnie świtem wiosny błękitnieje,
że na ich głowy z przekleństwem nie spadło,
ze nie rozdarło się gromem błyskawic,
szaty na sobie podarli rozpacznie,
na czarną ziemie z krzykiem rzucili,
we włosy dłonie wkręciwszy z skowytem,
i płacz im buchnął z rozbolałych piersi,
i łbami tłukli o kamienie twarde
z rozpaczy strasznej po straconym bogu!
Oj-jej! Oj-jej!
Nie ma go! Nie ma! A był!
Zostawił nas, zostawił!
Oj-jej! Oj-jej!
Nie pękło niebo nad nami,
nie pękła nad nami ziemia!
O, w doli złej
komu się żalić będziemy?
Komu swe skargi niesiemy?
Oj-jej!
Perkunas!
Ratuj nas!
Naści cielę! Naści źrebię!
Naści owiec czworo!
Damy ci siebie!
Jeno się ozwać chciej!
Ale cię nie ma, nie ma!
Perkunas! Perkunas!
Oj-jej!
Snadź nazbyt nisko całopalne żertwy
niosły swe dymy w górę!
Snadź mało ci było krwi!
Czemu się sierdzisz na nas?
Na kogoś nas ostawił?
O, czemu żeś zezwolił
tarzać po ziemi świętość
twarzy twej?
Oj-jej!
Ratuj nas! Perkunas!
Jakże się teraz ozwie
grom w niebie?
Jakże się teraz odważy
kto w las iść nocą?
Komuż się modlił będzie?
Komuż da owce a woły?

Nie pękła ziemia pod nami!
Nie pękło nad nami niebo!
Gdy cię ich siekier powaliła chłosta,
gdy przywiązali cię, boże, do chwosta,
po ziemi wlokąc! - - oj-jej!...
Nie będą rodzic niewiasty!
Zboże nam grad wytłucze!
Wyschną bijące klucze!
I ciemno będzie! I ciemno będzie!
Perkunas! Perkunas!
Wyniosły, dumny, niedostępny boże!
Pewno już jutro nie zaświecą zorze!
Pewno już jutro będzie czarny mrok!
I tak za rokiem rok! I tak za rokiem rok!
Ratuj nas! Ratuj nas!
Ach! Ach!
Czemuś ich, boże, gromem nie powalił!
Czemuś ich, boże, na popiół nie spalił?
Przeć jesteś mocny!
Przeć groźny jesteś!
I wszystko możesz!
Padł na nas wielki strach
w tej naszej doli złej!
Oj-jej! Oj-jej!
Ach!
Perkunas! Ratuj nas!

--------------------------------------
a na dzień drugi - słońce znów świeciło
i znów ćwierkały po olszynach ptaki,
i kołysały się złociste pola
odwiecznym rytmem...
I jeno oni strasznie się zmienili:
osłupiałymi patrzyli oczyma,
ze ani niebo nie pękło nad nimi,
ani nie pękła ziemia urodzajna,
a słońce w chwale świeci, oślepiając,
jak zawsze, oczy...
I popędzono ich, jak bydło głupie,
na święte wzgórze, gdzie był bóg straszliwy,
dumny, potężny, mściwy bóg błyskawic,
i gdzie, miast niego, w strasznym majestacie
umarły człowiek wisiał na skleconych
w kształt krzyża drągach...
I pokropili ich święconą woda,
mówiąc: ja ciebie chrzczę w imię bóstwa w trójcy:
ojca i syna i świętego ducha,
bóg się narodził...

---------------------------------------------------
o, czemu żeście, okrutni zwiastuni
nowego słowa, spotwarzyli boga?
O czemu żeście, zaślepieńcy wiary,
dali mi tylko człowieka, miast boga,
co przecież bogiem, bogiem był prawdziwym
- straszliwą mocą!!!!

© "Srebro Peruna". Wszystkie prawa zastrzeżone